Delfin

Delfin

Bezkres i nieskończoność oceanu podobna jest do bezkresu wszechświata.W nocy miliony gwiazd obserwują swoje świetliste odbicie w lustrze oceanicznej wody, a w dzień przegląda się w nim lazurowe niebo. Słońce o wschodzie wyłania się z jego głębi, a wieczorem "kąpie się" w jego krystalicznych wodach. Łuk tęczy dzięki lustrzanemu odbiciu staje się wielobarwnym kołem. Bez końca można słuchać szumu fal i podziwiać wielobarwny spektakl życia w głębiach oceanu.

  Te zjawiska urzekały Auma od tysięcy lat. Ocean połączony jednocześnie z Niebem i Ziemią był dla niego najcudowniejszą przestrzenią, w jakiej można żyć.

Aum był jednym z pierwszych delfinów, które przybyły na Ziemię tuż po jej uformowaniu i stworzeniu oceanów. Często w bezchmurne noce podpływał on blisko powierzchni wody i obserwował najjaśniejszą z gwiazd - swój poprzedni dom. Ale teraz całym sercem czuł, że jego domem jest Ziemia. Jednocześnie Aum przeczuwał, że jest ona ważna dla całego wszechświata.

Dlatego Aum za każdym razem od tysięcy lat inkarnował jako delfin.
Pamiętał ten cudowny moment kiedy wraz z innymi delfinami zaczynali "tkać" w oceanie świetlisty wzorzec życia. Składał się on z niezliczonej ilości "piramidek - kryształków" połączonych z sobą "nićmi - strumami".

Każdy kryształek powstawał pod wpływem bicia serca delfinów, a każda nitka - struna pod wpływem przesyłania miłości do innych istot.

  Tak więc "siatka życia" była w istocie połączonym biciem serc delfinów i innych oceanicznych istot. Pulsowała ona i wibrowała w rytmie serca, rytmie, któremu ton nadawały miłość, radość i wolność. Z tego rytmu powstawał "zaczarowany śpiew" - dźwięk, który słyszalny był daleko w kosmosie i daleko w ziemi. Siatka życia była niczym cudowna harfa, której struny poruszało czyste serce delfinów i innych istot. Przy dźwiękach harfy delfiny bezustannie tańczyły taniec radości.

  Ale dla Auma największą radością było oczekiwanie na to co miało się wydarzyć w najbliższej przyszłości. Delfin czekał na pojawienia się na Ziemi swoich współbraci i przyjaciół, którzy mieli przyłączyć się do "zaczarowanego śpiewu" i aktywować siatkę życia na całej planecie.

  I ten moment nadszedł - pojawili się ludzie...
Radość i szczęście - te dwa uczucia towarzyszyły nieustannie Aumowi, kiedy uczył ludzi tkać krystaliczną sieć życia. W tamtej epoce, którą delfiny nazywały "krystaliczną" wszystko było czyste jak kryształ - ocean, powietrze, przyroda, a przede wszystkim ludzkie serca. Czystość serc widać było w oczach ludzi, które lśniły jak gwiazdy i słychać było w ich śmiechu - krystalicznym, szczerym, radosnym.

  Ludzie łatwo pojęli sekret budowy i aktywacji sieci życia, gdyż nosili go w swoich sercach. Jeszcze łatwiej przyswoili tajemnicę tańca życia, ponieważ wszyscy z niego powstali. Wspólny taniec ludzi i delfinów w oceanie - radosna, spontaniczna zabawa - była głównym elementem utrzymywania sieci życia. Każdy wschód i zachód słońca uhonorowany był wspólnym tańcem.

  Ten taniec rodził jedność. Jedność rodziła miłość, a miłość rodziła obfitość.
Jednocześnie delfiny przekazywały ludziom, sekret poczęcia i narodzin.
W tamtych czasach ludzie patrzyli sercem i dzięki temu wyraźnie widzieli w swoich ośrodkach kreacji - piramidki, kryształy - podobne do tych, którymi wypełniony był ocean. Ludzie dbali o to, aby każdy z tych kryształków był bez skazy. Przy poczęciu, piramidki - kryształy, kobiety i mężczyzny, łączyły się i w łonach kobiet powstawała Krystaliczna Gwiazda Miłości, a w centrum tej gwiazdy pojawiało się światło nowego życia.

  Te świetliste piramidki w ośrodkach kreacji rodziły się z głębokiego szacunku wszystkich do wszystkich, z szacunku jakim każdy z osobna obdarzał każdego. Mężczyźni szanowali każdą kobietę, kobiety szanowały mężczyzn. Każda kobieta wyrażała podziw i oddawała cześć innym kobietom. Mężczyźni kiedy spotykali się ze sobą za każdym razem oddawali sobie szacunek poprzez głęboki ukłon.

  Aum lubił podpływać wieczorem blisko plaży, na której ludzie codziennie świętowali przy ogniu. Do późnej nocy delfin patrzył w ich oczy i urzekał go wciąż na nowo szacunek z jakim ludzie obdarzali siebie gdy ich spojrzenia spotkały się. Jednak jego serce biło najmocniej przy ostatniej, wieczornej ceremonii. Pary spodziewające się dziecka, siadały pośrodku kręgu, utworzonego przez pozostałych ludzi. Pełne miłości i wsparcia pieśni oraz tańce poświęcone były parze i dziecku, które wkrótce miało dołączyć do wspólnoty.

  Była to ceremonia witania nowego życia, przepełniona pięknym hołdem, jaki składali ludzie przed nowym członkiem swojej społeczności. Kiedy wieczór przechodził w noc do tego hołdu przyłączały się delfiny, ocean, gwiazdy, Księżyc i Ziemia oraz Słońce, uśpione gdzieś w toniach oceanu.

  Całe Stworzenia zasypiając przekazywało miłość nowemu światłu, które kobiety nosiły w swoich łonach. A kiedy światło miało przyjść na świat rodziło się w oceanie. Otoczona kołem miłości, stworzonym przez ludzi i delfiny, matka wypełniona wewnętrznym światłem rodziła swoje dziecko w wodzie. Miłość, którą przynosiło każde dziecko, rozświetlała coraz bardziej i bardziej sieć życia.

  Była to Krystaliczna Epoka Światła i Miłości.
Pod sam koniec tej epoki, narodzili się niemal jednocześnie, ale w różnych rodzinach Kane i Lono.
Jak wszyscy ludzie tamtych czasów przyszli na świat jako czyste światło. Tym co ich wyróżniało była wierność swojemu sercu w każdej inkarnacji. Byli kolejnymi pięknymi kwiatami w ogrodzie kwiatów, zwanym ludzkość.
Rozwijali się, kwitli, wzrastali. Aż pewnego razu...

  Ten poranek Aum zapamiętał na zawsze. Kiedy delfiny obudziły się wiele piramid - kryształków było popękanych, a wiele nici - strun zerwało się. Ocean był niespokojny.

  Po raz pierwszy od tysięcy lat, w "zaczarowanym śpiewie" pojawiła się fałszywa nuta. Kiedy Aum podpłynął do brzegu, rozpoznał przyczynę zakłóceń - na wyspie pojawili się przybysze z zewnątrz. Uśmiechali się, a znając miejscową mowę mówili, mówili, mówili...

  Mówili o innym, lepszym świecie, o tym że należy się ciągle doskonalić, opowiadali o rzeczach i przedmiotach, których posiadanie daje szczęście i przekonywali, że mogą pomóc w osiągnięciu tego.

  Jednocześnie ocieniali i osądzali mieszkańców wyspy twierdząc, że ich sposób życia jest daleki od doskonałości. Mimo tego, że często się uśmiechali, a ich mowa płynęła jak potok, ich oczy mówiły wszystko - ci ludzie nie mówili z serca, nie patrzyli sercem i nie kierowali się nim. Mówili z umysłu, który patrzył z umysłu na wszystko i wszystkich poprzez pryzmat posiadania i pożądliwości.

  Aum wiedział, że kłamstwo zaczyna się często od fałszywego uśmiechu.
Energia przybyszy wprowadzała zakłócenia w sieci życia, ale ani jeden kryształ nie pękł, ani jedna struna nie została zerwana dopóty dopóki wśród mieszkańców wyspy panowała jedność i dopóty przebywali oni nie poruszenie w swoich sercach.

  Ale wystarczył jedne nieuchwytny moment, w którym serce zaczęło zmagać się z umysłem. Taki moment jest jak zasianie ziarna niepokoju.
Przybysze odpłynęli, ale ziarno zaczęło kiełkować...
Tego ranka delfiny musiały naprawić wiele uszkodzeń w sieci życia. Szukając przyczyn Aum podpłynął do brzegu i obserwował ludzi. Zobaczył tysiące myśli, które krążyły wokół tego o czym mówili przybysze. Zobaczył tysiące pragnień, zrodzonych z rozgorączkowanych umysłów, usłyszał setki słów niosących zwątpienie, zapowiadających konflikt. Nić jedności zaczęła pękać.
Czysta miłość, która zasilała sieć płynęła coraz węższym strumieniem.
I wtedy znów przybyli ludzie z zewnątrz.
Teraz nie nosili już masek uśmiechu.

  Zamiast tego nosili broń. Przybyli aby wzniecić energię, która zamyka serca, napędza szaleństwo umysłu - lęk. Ludzie stawali się powoli ie ofiarami najeźdźców, ale ofiarami własnego lęku.
Kończyła się epoka krystaliczna, a zaczynała "kamienna". Tak nazwały ją delfiny, gdyż od tego momentu zaczęły kamienieć ludzkie serca.
Burza, sztorm, ciemność o świcie, porozrywana sieć, rozpadające się kryształki światła. Tego ranka mimo tytanicznej pracy delfinów nie udało się po raz pierwszy naprawić sieci.

  Kiedy Aum podpłynął do brzegu, mógł już tylko być świadkiem tego co jest zawsze konsekwencją zamykania serca - delfin ujrzał przerażające sceny przemocy i wojny. Wielu ludzi wyspy ginęło, przemoc, rozpacz i strach emanowały zewsząd. Ale byli tacy, którzy mimo tych tragicznych okoliczności nadal emanowali czystą miłością. Należeli do nich Kane i Lono. Bronili wyspy, ale nie było w nich nienawiści do najeźdźców. W obliczu gwałtu, przemocy i morderstwa, nadal utrzymywali czystość serc i intencji. Obserwując to Aum mimo smutku odczuwał w swoim sercu ciepło. Kane i Lono bronili też cudownego daru, jakim zostali obdarzeni. Równo trzy tygodnie wcześniej poczęli dziecko, dla Auma to poczęcie miało szczególne znaczenie. Wiedział, że ta która ma się narodzić, będzie miała serca najczystsze z najczystszych i zapoczątkuje odbudowę sieci życia. Ale wiedział o tym również przywódca najeźdźców. Dlatego Aum z całą uwagą obserwował z oceanu sceny walki.

  Najeźdźcy zacieśniali "krąg śmierci" wokół garstki ludzi pozostałych przy życiu.
I kiedy pozostało już tylko kilka osób otoczonych dziesiątkami najeźdźców, Kane i Lono zaobserwowali, że jedyną drogą ucieczki jest strome urwisko, a pod nim kipiel oceanu. Kiedy Kane i Lono skoczyli z urwiska ryzykując wszystko by ratować dziecko, Aum już czekał wśród spienionych fal. Delfin porwał swoich przyjaciół na swój grzbiet i ruszył przed siebie. Teraz jego jedynym celem było dowieść parę do bezpiecznego miejsca. Była nim sąsiednia, odległa wyspa.

  Kiedy delfin do niej dopływał Kane i Lono byli skrajnie wyczerpani. Aum zrozumiał że musi wypłynąć wprost na plaże, aby nie stwarzać nawet minimum zagrożenia. Jednocześnie zrozumiał, że nie wydostanie się z powrotem do oceanu, ani że nikt go tam nie zepchnie. Z całym impetem wpłynął wprost na plażę. Kane, Lono i ich dziecko byli wreszcie bezpieczni.
  Wyczerpani obserwowali delfina, który ich uratował. Nagle w miejscu ulgi w ich sercu pojawiło się przerażenie - nikt ani nic nie może uratować Auma!
  Aum był spokojny, tak naprawdę przygotowywał się do tego od trzech tygodni - wtedy w jego wnętrzu zaczął się tajemniczy proces. Teraz jego serce biło coraz wolniej i wolniej. Kane mógł tylko obserwować śmierć przyjaciela i wypełniała go rozpacz, że nie może mu pomóc, gdyż jest zbyt wyczerpany. Ale Lono była dziwnie spokojna. Serce delfina powoli zamierało.
  Wiedział, że jego ciało zabierze przypływ i spocznie ono na dnie ukochanego oceanu. Ale wiedział jednocześnie, że już nigdy nie odrodzi się w oceanie.
  Wreszcie serce Auma ucichło na zawsze. Nastała wielka cisza, jakby cały wszechświat zamarł i obserwował odejście tej czystej i szlachetnej istoty...
  I nagle w tej ciszy rozległ się najwspanialszy odgłos jaki można usłyszeć w całym Stworzeniu - w łonie Lono zaczęło bić serce malutkiej Aumei.

  Delfin już w plastyce antycznej przedstawiany był jako król fauny morskiej, jako najszybsze zdaniem starożytnych zwierzę mórz stał się symbolem szybkości. Delfin owinięty wokół kotwicy wyobraża szybkość powstrzymaną, czyli przezorność i rozwagę.
Delfiny często wskazywały żeglarzom drogę, dlatego są symbolem nawigacji i przewodnictwa także po innych wymiarach i światach duchowych.
Delfin zawiózł zrodzoną z piany morskiej Afrodytę na ląd, dlatego jest również symbolem piękna, zmysłowości i miłości. Delfiny często ratowały ludzi, stając się symbolem ratownictwa i pomocy.
Pitagorejczycy wierzyli, że dusze ludzi i delfinów mogą inkarnować po śmierci w ciało człowieka lub delfina. W mitologii greckiej delfin odwoził na swoim grzbiecie dusze zmarłych na Wyspy Szczęśliwe. W tym aspekcie jest on symbolem wybawcy. W gnozie chrześcijańskiej Chrystus przedstawiony jest jako delfin. Delfiny ratowały ludzkie życie narażając własne. Dlatego delfin jest symbolem poświęcenia i czystej miłości. Delfinom przypisywano również dar wieszczenia i przepowiadania przyszłości. To cudowne zwierzę jest także symbolem czystego światła. Od IV wieku do średniowiecza sporządzano lampy oliwne w kształcie delfina. Jest więc on tym, który wyprowadza ludzi z ciemności.